Masz ochotę na oddech po długiej zimie? Wyobraź sobie: codzienność odłożona na bok, a Ty razem z innymi wychodzisz na ulice, żeby świętować, cieszyć się i bawić.
Luty to idealna chwila na taki nastrój. To miesiąc karnawałów — publicznych celebracji z paradami, uliczną zabawą, kolorowymi kostiumami i atrakcjami rozpisanymi na kilka dni.
A gdzie świętowanie, tam aromatyczne, zniewalające jedzenie. Dziś opowiemy o karnawałowych pączkach — symbolu szczęścia, obfitych plonów, dostatku i pomyślności.
Karnawał obchodzi ponad 50 krajów. To prawdziwa manifestacja wolności — rozświetlone ulice, muzyka i oczywiście obfitość jedzenia.
Dlaczego akurat jedzenie? Bo ta zabawa odbywa się w wielu krajach rzymskokatolickich w ostatnich dniach i godzinach przed Wielkim Postem. Słowo „karnawał” najpewniej pochodzi od średniowiecznego łacińskiego „carnem levare” lub „carnelevarium”, czyli odłożyć albo usunąć mięso. Tradycyjnie w czasie Postu wielu ludzi rezygnuje z mięsa, cukru, innych potraw i napojów. Karnawał to więc okazja, by po raz ostatni przez długi czas się nimi nasycić.
Większość krajów Europy ma swoją wersję pączka, kojarzoną z karnawałem. Mówi się, że jedzenie pączków przynosi szczęście, obfite plony i dostatek do domu. A wstęga lukru biegnąca dookoła pączka jest dla par symbolem obrączki. Dlatego pączki karnawałowe to absolutny obowiązek.
Wenecja ma „Frittelle di carnevale” — smażone kulki ciasta wzbogacone bakaliami i przyprawami.
Francuski Lyon oferuje „Bugne” — supełki z drożdżowego ciasta obficie posypane cukrem.
W Hiszpanii są „Rosquillas de anís” — pączki o kształcie obwarzanków, aromatyzowane anyżówką. A Walencja słynie z „Buñuelos” — lekkich, puszystych pączków z dynią.
„Krapfen” (pączek z nadzieniem) w Europie Środkowej wzmiankowany jest już w XIII wieku. XIV-wieczny czeski rękopis kulinarny proponuje nadzienie z fig, duszonych gruszek, brzoskwiń i wiśni.
W Szwajcarii i Holandii tradycyjnie we wtorek zapustny — dzień przed Środą Popielcową — jada się „Fasnacht”.
Wiedeńskie rozporządzenie z 1486 roku wspomina, że profesjonalni piekarze pączków zaopatrywali miasto już wtedy. Pod koniec XVIII wieku pączki z konfiturą były na porządku dziennym, choć z powodu wysokiej ceny cukru pojawiały się głównie przy specjalnych okazjach.
Dziś pączki z nadzieniem znamy w całej Europie Środkowej pod różnymi regionalnymi nazwami. Nadzienia są najróżniejsze: konfitura, owoce, krem, czekolada i wiele innych.
Izraelczycy zaadaptowali tę karnawałową tradycję, serwując „Sufganijot” na Chanukę — Święto Świateł.
Jedną z najgłośniejszych tradycji tego rodzaju w Polsce jest Tłusty Czwartek. Wielkie święto, jak karnawał w Rio de Janeiro czy w Wenecji. Mieszkańcy ustawiają się pod piekarniami już o trzeciej w nocy, żeby zdążyć po pączkową partię. Mówi się, że im więcej zjesz tego dnia pączków, tym więcej szczęścia Cię spotka.
„Pączki” (a w wersji niemieckiej Berlinery) to pulchne, wielkości pięści słodkie kule nadziewane konfiturą różaną i oblane lukrem. Inny lubiany przysmak to „Faworki” (Chruściki) — cienkie paski ciasta smażone na złoto, oprószone cukrem pudrem.
Jak widać, w każdej z tych kultur celebracja ma ten sam rdzeń: powitanie nadchodzącej wiosny, poczucie wspólnoty i delektowanie się smakami przed Wielkim Postem.
The Happy Family Bakery piecze dla Was różnorodne pączki. Spróbuj naszych — z konfiturą truskawkową, czekoladowo-karmelową i z delikatnym kremem waniliowym. Po prostu palce lizać!
— Gotowi spróbować? —
Przenieś tę historię na swój stół.
Odkryj chleby, bułki i ciasta, które zainspirowały ten artykuł, i znajdź najbliższy sklep z produktami The Happy Family Bakery.




